-Ten jest niezły. –
mówiła do mnie Fey. Nie zauważając, że jestem pogrążona w
lekturze. – Chociaż, kto by się tak ubrał?! No chyba, że
pracuje w cyrku.
-Tak, masz racje… -
wyjąkałam nie przerywając czytania, bo Anett (książkowa postać) właśnie kłóciła się z miłością swojego życia, która
była fenomenalnym palantem.
-Cassie, ty mnie w ogóle
słuchasz?! – pisnęła moja przyjaciółka. Oderwałam się od
książki w tej samej chwili, w której miękka okładka powieści
zamknęła się pod naciskiem ręki Fey.
Byłyśmy właśnie w
naszej ulubionej kawiarni. Na kremowych ścianach wisiały wielkie
zdjęcia łodzi w drewnianych ramach. Lada zapewne zrobiona z tego
samego drewna co ramy fotografii, stała naprzeciwko wejścia i
zasłaniała wnękę prowadzącą do kuchni. Stolik, przy którym
siedziałyśmy znajdował się na końcu pomieszczenia przy ogromnym
oknie. Zabrzęczał dzwonek zawieszony nad drzwiami informując, iż
ktoś wszedł.
Zniesmaczona zachowaniem
Fey, spojrzałam w tamtą stronę. Spadłam z krzesła, dosłownie.
Z trudem się podniosłam, bo… bo zobaczyłam boga seksu. Inaczej
nie można go nazwać. Jego napis na bluzce ‘I am sexy and i know
it’ mówił, iż dobrze o tym wiedział.
Był szatynem z włosami
w stylu emo, lekko opadającymi na oczy, które też nie były
przeciętne. Musiały mieć głęboki odcień brązu, bo nie mogłam
odróżnić tęczówki od źrenicy. Wydatne kości policzkowe w
kolorze różu wyglądały jakby bieg, a zimny wiatr dmuchał mu w
twarz. Na moje oko miał coś koło dwóch metrów. Czarna, skórzana
kurtka, ciemne jeansy i ciężkie motocyklowe buty kontrastowały z
nieskazitelnie białą koszulką.
Gapiłam się na niego
natarczywie, bo zwrócił głowę w moja stronę. Od razu spuściłam
wzrok. A moje policzki oblała krew, więc zapewne wyglądałam jak
piwonia.
-Czy ja dobrze widzę, Cassandra Cabrero się zarumieniła ?– spytała Fey ze śmiertelną
powagą, która mnie rozbawiła. Rozchichotana powiedziałam:
-Nawet ja mam chwilę
słabości.
Mówiłam to śledząc
wzrokiem chłopaka. Fey zaczęła podążać za moim spojrzeniem. Po
chwili wpadła w rozbrajający śmiech, widząc na kogo patrzę.
Zwróciła tym uwagę połowy gości w kawiarni, w tym także
przystojniaka. Usiadł przy ladzie na fotelu jakie często widuję
się w klubach. Zamówił latte i przypatrywał się naszej dwójce
nie kryjąc zainteresowania. Myślałam… No dobra… Miałam
nadzieję, że się do nas przysiądzie. Ale niestety drzwi kawiarni
zabrzęczały po raz drugi. Weszła przez śliczna szatynka i poszła w stronę chłopaka. A może on jednak nie patrzył na nas…
* * *
Na dworze było już
ciemno, więc poganiałam Fey, by jak najszybciej wyjść z
kawiarni. Dlaczego? Bo nie chciałam patrzeć jak dziewczyna obściskuje szatyna, który najwyraźniej nie miał nic przeciwko.
Nie całowała się z nim tylko siedziała obok niego i go przytulała, więc równie dobrze może to być tylko jego przyjaciółka, albo
siostra. Nie chciało mi się gdybać więc, gdy tylko zebrałam
rzeczy, wstałam, podeszłam do drzwi i czekałam na Fey, która
powolnym krokiem podchodziła do mnie.
Wyszłyśmy z kawiarni.
Na nasze nieszczęście zaczął padać deszcz, a na rogu kawiarni
kręciły się podejrzane typy. Poprosiłam Fey byśmy poszły okrężną
drogą. Lecz moja przyjaciółka odważnie stwierdziła, że nie
będzie robić dodatkowych kilometrów. Powiedziała to tylko dlatego, że założyła swoje nowe szpilki.
Założyła je pierwszy
raz co i tak nie zmieniło faktu, iż pomimo odrobinę koślawego
chodu wyglądała w nich zabójczo. Były czarne, błyszczące.
Odkrywały niebieskie paznokcie stóp, które były
pomalowane idealnie. W każdym razie sama cena butów była
powalająca.
Z moim szczęściem ci
dwaj kolesie, których mijałyśmy przy kawiarni, szli za nami od
dobrych pięciu minut. Po ich rozległych krokach, stwierdziłam, że są pod wpływem alkoholu.
Uświadamiając o tym
Fey skręciłyśmy w jakąś boczną uliczkę, mając nadzieje, że
ich zgubimy, skręciłyśmy jeszcze raz. Wpakowałyśmy się w
bagno. Ślepa uliczka… mogłam się tego spodziewać. Blondynka
zrobiła się blada jak ściana, ci dwaj także skręcili w nasz
zaułek. Zaczęłam panikować. Patrzyłam na przyjaciółkę, mając
nadzieje, że wymyśli coś w ostatniej chwili.
Byli coraz bliżej, a ja
żałowałam, że nie kupiłam gazu pieprzowego, na który od
miesiąca namawiała mnie mama. Mówiła, że mogę spotkać jakiś
zboczeńców…nienawidzę kiedy ma rację.
Nie uwierzyłam swoim oczom. Ci faceci byli jakieś pięć metrów od nas, a zza nich spokojnym krokiem wyszedł mój szatyn. Leniwym marszem
wyminął zdziwionych napastników i stanął pomiędzy mną a Fey.
Objął nas przyjacielsko ramionami.
Zdziwiona nie wiedziałam
co robić. On spokojnym głosem przemówił:
- To co dziewczyny
odprowadzić was do domu? A wy panowie? Też chcecie opiekunki? –
zmieszanie na ich twarzach było rozbrajające, ale alkohol wygrał
nad rozsądkiem. Nie dali za wygraną.
-Spadaj małolacie, tobie
zaraz karetka będzie potrzebna, a nie tylko opiekunka!–
popchnęli naszego wybawiciela, który przed chwilą wyszedł przed
nas w geście obronnym. Nie było po nim widać zdenerwowania ani
strachu. Lekkim ruchem ręki odsunął nas do tyłu, przypierając
do muru.
- Myślę, że musicie
stąd odejść… - jego głos przypominał warczenie, a nie kulturalną
wypowiedz, którą zwrócił się do nich wcześniej. Ku naszemu
zdziwieniu, mężczyźni zaczęli się cofać, patrząc w oczy
szatyna. W jednej chwili odwrócili się i pobiegli pędem w stronę
drogi. W oddali było słychać ich krzyki. Coś o diable i oczach.
Ich szybka ucieczka wzbudzała pewne podejrzenia. Czyżby oprócz
alkoholu we krwi mieli także dobrego dilera? Nie możliwe, żeby
tak przestraszyli się naszego obrońcy. Co prawda wyglądał
imponująco w swoich czarnych ubraniach w śród ciemności, ale
diabła to on nie przypominał. Jeśli już to jakieś pogańskie
bóstwo.
Po chwili odwrócił się
do nas z przymrużonymi oczami i figlarnym uśmiechem. Ciągle nie
mogłam uwierzyć w to co się przed chwilą działo. Moja
przyjaciółka jednak szybko powróciła do świata flirtu. Bo
wyglądała na lekko oszołomiona ale i szczęśliwą, ale nic poza
tym.
- No i co dziewczęta, jak
oceniacie moją misje ratunkową? – powiedział otwierając swoje
cudne, czarne oczy. Wyglądało by to poważnie, gdyby tylko w
kącikach ust nie ukrywał się lekki uśmieszek.
- Dzięki, nie wiem jak
ci się odwdzięczymy… - powiedziała Fey, która w pełni
odzyskała głos.
Szatyn przyglądał się
nam zamyślonym wzrokiem.
- Odprowadzę was, bo jak
widzicie ta okolica nie jest bezpieczna. – ruszył się, nie
oglądając się za siebie. Jakby był pewny, że i tak to
zrobimy. Miał rację. – Adres to… ?
Podałyśmy mu adres i
szliśmy w krępującej ciszy. Nawet Fey zawsze gotowa do flirtu z
przystojniakami nie odezwała się. Co było trochę dziwne. Niespodziewanie szybko
znaleźliśmy się pod moim domem. Fey miała u mnie nocować, więc
nie musiał jej odprowadzać. Jej mina mówiła, że w tej sytuacji nie jest z tego powodu zadowolona.
- Nie jesteście zbyt
rozmowne. Mogę chociaż wiedzieć jak się nazywacie? Czy to
wiedza zastrzeżona? – Zażartował. Teraz to ja zabrałam głos:
-Jestem Cassie, a to Fey… - powiedziałam niepewnie.
Popatrzył na nas chwilę, po czym kiwnął głową, odwrócił się i odszedł. Usłyszałam
tylko:
- Do zobaczenia!
____________________________________________________
Przepraszamy za wszystkie błędy. Mam nadzieję, że nie będą one przeszkadzać w czytaniu :D
Pamiętaj ! Czytanie = Komentowanie !
Hmm... Zapowiada się ciekawie, choć nadal pełno w tym błędów. W prologu także. Jeśli nikt nie podjął się tego, by Wam to poprawić, to ja chętnie się tego podejmę - jeśli nie macie nic przeciwko. I tak zajmuję się tym praktycznie na co dzień, więc jeden tekst w tę czy w tamtą stronę nie robi mi różnicy. Wszystko jednak zależy od Was. Jeśli Wam to odpowiada, to poproszę o jakiś @ kontaktowy.
OdpowiedzUsuńCo do ogólnej fabuły, jak już pisałem wcześniej, zapowiada się ciekawie, jednakże jeśli nie wyjaśnicie np.: tego, po co On za nimi szedł, albo raczej, skąd się tam wziął [oczywiście to tylko luźny przykład], możecie spotkać się z niezrozumieniem czytelników lub same po prostu zgubicie się w pewnym momencie i zaczniecie popełniać błędy merytoryczne.
Wierzę jednak, że macie zamiar wyjaśnić wszystko w kolejnych notkach.
Pozdrawiam i życzę weny,
Och, byłbym zapomniał!
OdpowiedzUsuńTaka drobna rada -
nie wiem jak u Was, ale u mnie na Stronie Głównej Waszego bloga wyświetlają się 2 notki [aktualnie są to: prolog i rozdział 1].
Blog lepiej wygląda jak jest 1 notka na stronie; wygodniej się czyta.
Ale tutaj - jak kto woli, nie ma to tak naprawdę znaczenia. :D